W grudniu 18' wylądowałem w pięknej Szwajcarii. Chcąc nie chcąc - sam. Od poniedziałku do piątku jak przykładny imigrant robię co do mnie należy, a na weekendzie - jeśli pogoda dopisze - szwędam się po wyższej części kraju. Jak za oknem lipa - gram na gitarze, piszę, piję wino. No i oczywiście czytam. Wiedza to zajebista rzecz, mówiąc kolokwialnie ;)
Moją pasją jest chodzenie po górach/wspinaczka (niskie, wysokie, polskie, zamorskie - wszystkie są przepiękne!) oraz dobra muzyka (mów co chcesz, Jimi Hendrix i Napalm Death są równie dobrzy w swoim fachu). Słuchasz folku, jazzu, punka lub klasyki? Przybij piątkę! Sam od kilku dobrych lat szarpię w struny, jesli akurat mam gitarę pod ręką. Jak tylko mam kilka dni wolnego pod rząd i nie mam zamiaru odwiedzić rodziny i przyjaciół w Krakowie, wybieram się gdzieś na inny kontynent i udaję pioniera odkrywającego niezbadane kultury i malownicze krajobrazy (jadzda po krętej, ubitej drodze przez 12 godzin ze spoconymi nepalczykami w rozpadającym się gruchocie wcale nie musi być karą ;)). O książkach nie będę się rozpisywał, bo to chyba powinien od czasu do czasu robić każdy. Jeśli robisz coś fajnego, jest szansa że się tym zarażę!